Oto dziesięć filmów, na które moim trzeba będzie zobaczyć w tym roku. Od razu uprzedzam: lista jest sporządzona przez człowieka lubującego się grach wideo, komiksach i klimatach science-fiction, a w dodatku lubiącego, gdy na wielkim ekranie prezentowane jest dużo akcji. Nazwijcie mnie filistynem i osobą "która się nie zna", ale do kina chodzę dla rozrywki (aczkolwiek tej inteligentnej) i opadu szczęki, który towarzyszy misternie skonstruowanym fabułom i nie ukrywam - efektom specjalnym bądź świetnie zrealizowanym scenom akcji. Jest to w pełni subiektywne zestawienie, a kolejność jest zupełnie przypadkowa. Film z numerem 10 wcale nie jest gorszy od tego oznaczonego cyfrą 1. To po prostu dziesięć tytułów, po obejrzeniu których powiesz "wow", a przynajmniej na to się zapowiada. Zaczynajmy!
1. Incepcja (Inception) reż. Christopher Nolan
Nurkowanie w ludzkie sny nie jest czymś, o czym słyszymy na co dzień. Rozwiązanie zagadek kryminalnych jest być może bardziej pospolite, ale też nie jest "kromką chleba". Natomiast połączenie tych obydwu zajęć to coś, czego jeszcze w kinie nie widzieliśmy. Po pierwsze już sam koncept jest niezwykle intrygujący i to właściwie wystarczy byście mogli zobaczyć mnie we wakacje w kolejce po bilety w jednym z krakowskich kin. Do tego dodajmy reżysera, który na oryginalnych obrazach zna się jak mało kto, czyli pana Christophera Nolana - autora takich tytułów jak Bezsenność, Memento, Prestiż i... Mroczny Rycerz. Jeśli ktoś uważa, że ten ostatni obraz jest nie na miejscu niech sam pomyśli czy dałby radę zrobić inteligentny film o facecie przebierającym się za nietoperza i bijącym bandytów w imię sprawiedliwości. Myślę, że teraz się rozumiemy. Ponadto do Incepcji z pewnością przyciągnie obsada, z Leonardo DiCaprio wcielającym się w postać głównego bohatera na czele, muzyka autorstwa genialnego Hansa Zimmera i wizualia. Wszak w naszych snach może zdarzyć się wszystko, a trailer pokazuje, że także pod względem efektów specjalnych i nietuzinkowych pomysłów historia detektywa Cobba będzie filmem, który na długo pozostanie w naszej pamięci. Czekamy do: 14 lipca
2. Iron Man 2 reż. Jon Favreau
"I'm Iron Man" - tymi słowami kończyła się pierwsza część przygód Tony'ego Starka będących jednocześnie jedną z najlepszych adaptacji komiksu w dziejach. W "jedynce" zagrało wszystko.Scenariusz nie był "bzdurą, co bzdurę bzdurą pogania", ale zręcznie splecioną opowieścią o multimilionerze-playboyu-genialnym wynalazcy, który bynajmniej wzorem do naśladowania... no nie był, ale z biegiem czasu stał się bohaterem w stalowej zbroi... własnej produkcji. Do tego dochodzi świetna gra aktorska w wykonaniu gwiazd Hollywood jakimi bez wątpienia są Robert Downey Jr, Gwyneth Paltrow i Jeff Bridges. Nad całością czuwał Jon Favreau, który ze swego zadania, czyli reżyserii oryginalnej opowieści o superbohaterze wywiązał się lepiej niż dobrze. Dlaczego tak dużo miejsca poświęcam części pierwszej? Gdyż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że sequel, który poskładany jest z tych samych elementów powtórzy sukces poprzednika i ze spokojem możemy oczekiwać godnej kontynuacji. Zwłaszcza, że tym razem motywem przewodnim będzie życie Tony'ego po tym jak przyznał się do tego, że to tak naprawdę on jest Iron Manem. Heros, którego osobowość zna całe społeczeństwo? To nawet na wielkim ekranie nie zdarza się zbyt często. Do tego wszystkiego dołóżcie tonę humoru najwyższych lotów i wiele efektów specjalnych, które w żadnym wypadku nie spowodują przerostu formy nad treścią, a przynajmniej mam taką nadzieję. Czekamy do: 30 kwietnia
3. Uczeń Czarnoksiężnika (The Sorcerer's Apprentice) reż. Jon Turteltaub
Film, o którym z niewiadomych nikomu względów słyszy się nie wiele. Czyżby Disney sam nie wierzył w sukces kasowy opowieści o czarnoksiężniku Balthazarze i jego nastoletnim uczniu ratującym Nowy Jork przed antycznym złem? Mimo iż ten lakoniczny opis fabuły być może nie brzmi zbyt przekonująco to uważam, że w kinie czeka na nas nie lada gratka. Zarówno pod względem stylistki, gdyż na podstawie udostępnionych materiałów promocyjnych, w tym rewelacyjnego trailera, można śmiało założyć, że Uczeń Czarnoksiężnika nie będzie tytułem skierowanym do osób poniżej 13 roku życia, co już o czymś świadczy. Ponadto umiejscowienie w pewien sposób klasycznego już motywu mistrza i ucznia zarówno w dość nietypowym okresie czasowym jak i w obrębie specyficznej "profesji" każe zastanowić się czy aby na pewno scenarzyści poszli po najprostszej linii oporu. Osobiście wydaję mi się, że nie i już zacieram ręce na samą myśl o tym, kiedy w końcu będę mógł zobaczyć Nicolasa Cage'a w roli odrobinę sfiksowanego maga i Alfreda Molinę jako czarny charakter. Czy ta produkcja okaże się asem w rękawie potentata filmowego w okresie wakacyjnym? Coś każe mi przewidywać, że ten film może całkiem nieźle namieszać w tzw. "box office" i to bez używania magicznych sztuczek. Czekamy do: 30 lipca
4. Green Zone reż. Paul Greengrass
Czwartego Bourne'a już się niestety nie doczekamy. Zarówno Paul Greengrass ani Matt Damon nie są już zainteresowani projektem, ale... już zapowiedziano reboot zrestartowanie całej serii z nowym reżyserem i nowym odtwórcą roli agenta cierpiącego na amnestię. Jednakże Ci dwaj wymienieni wcześniej panowie uraczą Nas jeszcze jednym wspólnym przedsięwzięciem - Green Zone, czyli obrazem pierwszych dni amerykańskiej inwazji na Irak, która miała miejsce w 2003 r. Autorzy obiecują, że będzie mocno, z przytupem i dość niepoprawnie politycznie. Historia Roya Millera (Damon) i jego zespołu, którzy poszukują na Bliskim Wschodzie broni biologicznej ma nie opierać się na wybuchach i dynamicznej wymianie ognia, choć pewnie tych elementów też nie zabraknie, ale na fabule firmowanej przez hasła "zatajanie prawdy", "wybory moralne" i "sprzeczne interesy". Może być bardzo ciekawie i przede wszystkim mądrze. Pan Greengrass potrafi robić inteligentne kino akcji, czego przykładem jest trylogia "Tożsamość...", "Krucjata..." i "Ultimatum...". Myślę, że i tym razem się nie zawiedziemy. Czekamy do: 4 czerwca
5. Prince of Persia: Sands of Time (Książę Persji: Piaski Czasu) reż. Mike Newell
To kolejna (i nie ostatnia!) produkcja na tej liście, którą szykuje dla nas Disney. Tym razem przenosimy się z czasów nam współczesnych do Persji sprzed ponad tysiąca lat i prosto w klimaty baśni tysiąca i jednej nocy. Kinomani, którzy są jednocześnie fanami elektronicznej rozrywki doskonale wiedzą, że Prince of Persia to kinowa adaptacja gry wideo o tym samym tytule. Z pierwowzoru zaczerpnięto orientalną stylistykę, ogólny zarys fabularny i zapierające dech w piersiach popisy kaskaderskie. Nie zabraknie oczywiście przystojnego księcia (w tej roli Jake Gyllenhaal) i pięknej księżniczki, która nie raz wpadnie w nie lada tarapaty. Producentami Piasków Czasu są ludzie odpowiedzialni za trylogię Piraci z Karaibów, więc myślę że wyśmienita zabawa w czasie trwania seansu jest już wliczona w cenę biletu, zwłaszcza że za film odpowiedzialni są prawdziwi fachowcy w dziedzinie wielkich, fantastycznych widowisk. Czekamy do: 21 maja
6. Clash of the Titans (Starcie Tytanów) reż. Louis Leterrier
W roku 1981 powstał film o tytule Clash of the Titans. Jego fabuła oparta była o grecką mitologię, a konkretnie o historię Perseusza, syna Zeusa. Świetne jak na owe czasy efekty specjalne, za którymi stał prawdziwy artysta w tej dziedzinie - Ray Harryhausen. Osobiście do tej pory pamiętam potwora Krakena, który został stworzony przy użyciu techniki animacji poklatkowej. Trzydzieści lat temu musiało to powodować opad szczęki. Pełen szacunek mimo, że dziś wywołuje to uśmieszek politowania na twarzy. Dlaczego wspominam o tym klasycznym filmie? Gdyż w tym roku ujrzymy jego luźny remake. Trzon pozostaje ten sam - pełna niebezpieczeństw i mitycznych stworów wyprawa Perseusza do swej ukochanej Andromedy w połączeniu z konfliktem z samymi bogami Olimpu. Nie spodziewam się zawiłej fabuły i szlochów na sali kinowej. Świetnych efektów specjalnych i konkretnego, dość krwawego widowiska? Jak najbardziej. Dla tych, którym do gustu przypadło 300 to pozycja wręcz obowiązkowa. Czekamy do: 9 kwietnia
7. The Expendables reż. Sylvester Stallone
Wszyscy kinomanii lubujący się w ambitnym kinie właśnie weszli na inną stronę. Natomiast ja nie będę ukrywał, że film, w którym występują wszystkie współczesne gwiazdy kina akcji jest czymś, czego wyczekuję równie bardzo jak pięciolatki najbliższych Świąt Bożego Narodzenia. Sylvester Stallone, Jet Li, Jason Statham, Dolph Lundgren (sic!), Mickey Rourke, Steve Austin i... Bruce Willis - Ci wszyscy bohaterowie chłopców większych i mniejszych w jednym filmie. Fabuła z całą pewnością będzie tylko usprawiedliwiała kolejne zgony, które ujrzymy na ekranie, ale mam to gdzieś. Mają być wybuchy, strzelaniny i cięte teksty. A tych po prostu nie może zabraknąć! Czekamy do: najprawdopodobniej końca sierpnia lub początku września
Konkretny trailer jeszcze nie jest dostępny
8. Toy Story 3 reż. Bradley Raymond, Lee Unkrich
Kowboj Chudy, Buzz Astral i reszta naszych ulubionych zabawek powrócą do kin już w tym roku! I będzie to dla nich niezwykła przygoda, gdyż ci plastikowi bohaterowie trafią do... przedszkola. Andy właśnie wybiera się na studia i musi coś zrobić ze swoimi starymi zabawkami. W efekcie trafiają w ręce kilkulatków, którzy bynajmniej nie będą opiekować się nimi jak ich dotychczasowy właściciel. Dlatego też Chudy wraz z resztą organizują ucieczkę. "Nikt nie zostanie w tyle" - to hasło trzeciej części Toy Story. Mimo dziewiętnastu lat na karku wciąż niezdrowo ekscytuję się na samą myśl o tym, że znów zobaczę bohaterów, z którymi dorastałem. Teraz... sam idę na studia i zobaczę ten film z zupełnie innej perspektywy. Ale z pewnością będę śmiał się najgłośniej spośród ludzi zgromadzonych na sali kinowej. Seria Toy Story to jedna z niewielu, gdzie przed ekranem lub telewizorem świetnie bawią się zarówno dzieci jak i dorośli, a najnowsza odsłona z pewnością nie będzie wyjątkiem od tej reguły. PIXAR nie robi złych filmów. Czekamy do: 18 czerwca
9. TRON: Legacy (TRON: Dziedzictwo) reż. Joseph Kosinski
Disney... znowu?! Dla tej wytwórni rok 2010 zapowiada się lepiej niż dobrze. Głośne premiery nowości i powroty starych bohaterów to idealne połączenie, które z pewnością sprawi, że obecni właściciele tej firmy na długo zapomną o takich terminach jak "kryzys gospodarczy" bądź "recesja". Natomiast nowy TRON to zarówno ukłon dla pokolenia, które zachwycało się pierwowzorem z roku 1982 jak i produkcja, którą bez problemu powinny zachwycić się osoby nie mające wcześniej styczności z oryginałem. Cybernetyczny świat, który rządzi się podobnymi prawami do normalnego, ludzkiego społeczeństwa nie jest już może tak pionierskim pomysłem na fabułę jak blisko trzydzieści lat temu, ale uwierzcie mi, że to nie żaden klon Matrixa, a coś znacznie bardziej szalonego i... wysublimowanego. Żeby wiedzieć o czym mówię koniecznie obejrzyjcie trailer, który zamieściłem poniżej. Nigdzie indziej nie spotkamy się z tak pomysłowym wzornictwem i klimatem. Fani oryginału (w tym ja) już piszczą z radości, a grudzień na nasze nieszczęście na nadejdzie zbyt prędko. Akcja Dziedzictwa dzieje się dwadzieścia pięć lat po wydarzeniach z "jedynki". Sean Flynn, syn głównego bohatera części pierwszej stara się odnaleźć swojego ojca, który przepadł w wirtualnej rzeczywistości. W efekcie długotrwałych poszukiwań sam trafia do tego niezwykłego świata, gdzie każda napotkana istota jest "żywym" programem ze swoimi lękami, pragnieniami i wiarą w lepszą przyszłość. Oczywiście nie zabraknie też akcji, w tym brutalnych wyścigów na cybernetycznych motocyklach, a miłośnicy gier wideo powinni być w szczególności usatysfakcjonowani, wszak właśnie do nich sequel TRONa jest głównie adresowany. Czekamy do: 31 grudnia
10. Repo Men reż. Miguel Sapochnik
I na sam koniec moje ulubione science fiction. Aczkolwiek po chwili zastanowienia... być może nasz świat wcale nie jest taki daleki od wizji jaką serwują nam scenarzyści filmu Repo Men. Niedaleka przyszłość, nieunikniony postęp technologiczny rozwiązał wszelkie problemy ze zdrowiem za sprawą sztucznych organów, które stały się normalnym, aczkolwiek drogim produktem. Problemem, nawet w przyszłości ciągle okazują się pieniądze... Ten niecodzienny temat handlu ludzkim życiem to oś wokół, której kręci się akcja tego obrazu. Dodatkową rotację zawdzięczamy zmyślnej fabule. Poznajcie Remy'ego - komornika ludzkich narządów. Być może nie jest to praca jak każda inna, ale z pewnością zapewnia ona głównemu bohaterowi sporą dawkę adrenaliny każdego dnia. Problem zaczyna się wtedy, gdy to właśnie jemu zostaje wszczepione nowe, sztuczne serce, które uniemożliwia mu dalszą pracę w zawodzie. Bez zarobku i możliwości spłaty używanego narządu sam staje się celem komorników. Nie pozostaje mu nic innego jak ucieczka. Podobne motywy widzieliśmy już w kinie nie raz, aczkolwiek tło wydarzeń jest na tyle oryginalne, że nie uświadczymy w kinie uczucia deja vu. Myślę, że możemy spodziewać się naprawdę dobrego thrillera w stylu Ludzkich Dzieci nastawionego na coś więcej niż tylko i wyłącznie sceny walk, choć po obejrzeniu zwiastuna stwierdzam, że i tych nie zabraknie - Jude Law i sztuki walki? Tylko tutaj. Wielbiciele SF nie powinni być zawiedzeni. Czekamy do: najprawdopodobniej kwiecień
I udało Ci się dobrnąć do końca, droga Czytelniczko/drogi Czytelniku. Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić do chociaż jednej wizyty w kinie. Czekam na Wasze komentarze i Wasze propozycje filmów, których w tym roku nie będzie można przegapić. Do następnego!












2 komentarze:
Na incepcion bym zatem poszła też. Temat jak już coś, to Celę mi przypomina :P
Incepcja - sentymentalny i osobisty temat dla mnie , więc może się skusze, Green Zone - watek polityczny przemawia, Toy Story - dzieciństwo:) i Repo Man ze wzgl na treść :)
Prześlij komentarz